|
Nr 10/2000 (20) -- 16.12.2000 |
| SPAM i stosunek firmy do klienta |
|
SPAM, jest nie przyjemnym i -- niestety -- znanym chyba wszystkim zjawiskiem w Internecie. Zbliżają się święta i jakoś tak dziwnym zbiegiem okoliczności do mojej skrzynki trafia coraz więcej spamu. Nasilenie się tego zjawiska w okresie świątecznym jest całkiem normalne, ale co z reklamami, które na codzień rozsyłają różne firmy? Samo to postępowanie nie jest jeszcze tak denerwujące i złe jak ignorancja firm, które nas zasypują masą swoich ofert pomimo nie jednokrotnego sprzeciwu z naszej strony. Czy pracownicy tych firm na prawdę aż tak naiwni, że sądzą, iż zdobędą klientów naprzykrzając się im? Wydaje mi się to całkiem pozbawione logiki. Czy ktokolwiek zdecydowałby się na kupno czegoś w firmie, w której nikogo nie interesuje nasze zdanie i pracownicy sądzą, że wiedzą lepiej od nas czego nam potrzeba. W firmie, która najzwyczajniej w świecie nas lekceważy? Opiszę pewną historię, która ostatnimi czasy się mi przytrafiła. Jakoś na początku października trafiła do mnie reklama od pewnej firmy zajmującej się m.in. sprzedażą podzespołów komputerowych. Jako, że bardzo przywiązałem się do mojego komputera nie myślę obecnie o jego modernizacji, a już na pewno nie będę kupował żadnych podzespołów, po cenie wcale niższej niż w sklepach w moim mieście. Dlatego, odpisałem do tej firmy (podobnie czynię z innymi) i grzecznie poinformowałem, że nie interesują mnie ich oferty i nie chcę w przyszłości otrzymywać takowych od nich. Odpowiedzi nie dostałem, ale sądziłem, że już w przyszłości nie otrzymam od niż żadnych listów. Za jakiś tydzień czasu okazało się jak próżne miałem nadzieję. Znów przysłano do mnie jakąś ofertę. Niestety, ale go przegapiłem i na niego nie odpowiedziałem. Nie minął tydzień czasu, a w mojej skrzynce ponownie znalazł się list od owej firmy. Pomyślałem sobie, że może mój wcześniejszy list zagubił się wśród wielu innych, więc ponowiłem moją prośbę. Minął jeden tydzień, drugi, trzeci, byłem pewien, że już nie dostanę żadnych ofert z tejże firmy. Cóż, widocznie nie dane było mi jeszcze zakończyć tej sprawy. Zaczynałem tracić już cierpliwość, ale nie dałem jeszcze za wygraną. Postanowiłem po raz kolejny napisać do owej firmy. Odpowiedzi naturalnie nie otrzymałem żadnej. Mijały tygodnie. Coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że tym razem moja prośba odniosła skutek. Ale pewnego dnia patrzę, i co widzę? Tak, kolejną reklamę od tej samej firmy! Tym razem już jest to przesada! Ileż można? Czy na prawdę pracownicy są na tyle nie poważni i sądzą, że w końcu mnie przekonają siłą? Niedoczekanie! Wystosowałem do owej firmy kolejny list. Na razie minęło kilka dni i -- jak zwykle -- żadnej reakcji. Ciekawe czy tym razem mój list zostanie również zignorowany? Może powinienem zapisać ową firmę na prenumeratę FurryMAG'a? Gdyby przeczytali ten artykuł, to może zrozumieliby co czuje przeciętny właściciel adresu, jaki zasypują swoimi reklamami? Jednakże nie wydaje mi się ażeby zmieniło to cokolwiek w ich postępowaniu. Powiedzmy, że w końcu sobie z tym poradzę, ale takich użytkowników jak ja jest wielu. Wszyscy jesteśmy potencjalnymi "celami" takich firm! Jak się mamy bronić? Może ma ktoś jakieś propozycje? Może ktoś już walczył z podobnie natarczywymi firmami i zechciałby podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami? Jeśli chcecie się wypowiedzieć w tej sprawie, czekamy na wasze listy. Piszcie na adres redakcji (furrymag@viper.pl) lub do mnie, ciekawsze wypowiedzi chętnie opublikujemy. |
| [Poprzedni] - [Spis treści] - [Następny] |